poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Kochaj i rób co chcesz :)

                                                                                                            fot. Karolina K.



Uwielbiam noce.
Uwielbiam ten nastrój tajemnicy.
Ciemności, niosącej nadzieję na nadchodzące poranne światło, bo przecież człowiek po omacku nie lubi iść.
I lubię też ciszę ogarniającą przemęczony pracowitym dniem dom, przez którą mogę słyszeć siebie.
Paradoksalnie w ciszy słychać jeszcze więcej :)

Bywają noce radośnie nieprzespane, podekscytowane wydarzeniami zachodzącymi wraz ze słońcem, oczekujące dalszej radości w przyszłym dniu.
Rozmarzone, pełne nadziei i energii.

Ale są też noce nieprzespane z żalu i bolesnych doświadczeń, niekoniecznie osobistych.
Jako ofiara deficytu dystansu jeszcze mocniej odczuwam współczucie wobec innych, ostatnio wobec tych, którym życie przedwcześnie odebrano.

Bo tak już jest, że człowiek "ma jeszcze na wszystko czas", "jeszcze jest młody", "jeszcze zdąży zrobić to i tamto też".
Zdąży powiedzieć przepraszam i kocham Cię, wyciągnąć rękę na zgodę, spróbować rzeczy jeszcze w życiu niespróbowanych.
Tymczasem okazuje się, że śmierć nie zabiera tych, którzy już wszystko załatwili, przeżyli, poznali, doświadczyli.
Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i pozostawia po sobie niewypowiedziane jeszcze słowa, niewyciągniętą rękę, rzeczy niespróbowane.

Takie właśnie myśli nie pozwalają przespać letniej nocy, zostawiając kroplę łzy na ulubionej poduszce i postawione pytanie do odpowiedzi na szybko, tu i teraz, "w takim razie JAK przygotować się na śmierć?".
Pierwsza myśl? Kochać. :)
Byle nie pieniądze, sławę i siebie samego ponad wszystko inne.
Kochać ludzi. Rodzinę, drugą połówkę, przyjaciół.
Sąsiadkę, która zawsze pochwali i dowartościuje. I tą, która zgani i skrytykuje.
I tych, którzy czasem rzucą kłodę pod nogi, zranią, rozczarują, wywołają łzy i ból.
Wszystkich.
I życie kochać, słońce, deszcz, trawę zieloną i tą żółtą, wypaloną słońcem.
Zostawioną za sobą przeszłość radosną, ale też bolesną.
I przyszłość pełną nadziei, marzeń, planów.

Kochaj i rób co chcesz, każdego dnia. Tylko wtedy nie będziesz żadnego żałował :)

środa, 7 sierpnia 2013

Let's get it started!

                                                                                                                  fot. Karolina K.



Czasem jest idealnie. Człowiekowi wydaje się, że ma wszystko, czego potrzebuje.
Dom. Złożony nie tylko z czterech ścian, ale i z ludzi. Tych od zawsze na zawsze.
Codzienne wytęsknione 'miłego dnia' i 'dobrej nocy', czytane z uśmiechem.
Pomimo zaspanych jeszcze/już oczu.
I bliscy znajomi, którzy zawsze są. Choć czasem pod górkę nam było.
I wakacyjne dni leniwe, obfite w czas wolny.
Słońce, zostawiające po sobie brązowe pamiątki na skórze.
Szczęście docierające ze wszystkich stron. Bo jak tu się nie cieszyć, kiedy tak pięknie?
A człowiek w zapomnieniu nadal chce więcej i więcej...

I nagle STOP.
Coś przerywa sielski spokój.
Pojawia się porażka, która miała okazać się zwycięstwem.

Po złości i rozczarowaniu pojawia się myśl, przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.
Dlatego nawet ta porażka pojawiła się 'po coś'.
Może czas się w końcu zatrzymać, rozejrzeć dookoła? Docenić wszystko?
I dom, i smsy na dzień dobry, i przyjaciół, i wolny czas, i wszystko.
I podziękować za to, najwyższy na to czas.

To właśnie będzie moje miejsce do pomyślenia, zapisania, zatrzymania się.
Choć na chwilę.
Bo żyć trzeba bez pośpiechu.